Ciąża w sieci jako upupienie
napisała julievna | kategoria marketing, społeczeństwo
W życiu wielu kobiet spodziewającej się dziecka pojawia się zaciekawienie własnym ciałem, ciążą, przemianami w organizmie, kwestiami psychologicznymi ciąży, porodu i połogu.
Uderza wtedy do sieci - naturalnego i najbliższego źródła informacji. A w niej czyhają fora internetowe, liczne serwisy parentingowe, strony producentów.
Ciąża jak również okres wczesnego dzieciństwa od ładnych paru lat stały się poważnym biznesem i doskonałym źródłem zysków dla branży medycznej i farmaceutycznej, odzieżowej, kosmetycznej itd. Internet i dedykowana prasa nakręcają koniunkturę.
A kobieta w ciąży, zwłaszcza tej pierwszej, upragnionej staje się podatnym na perswazję i łakomym kąskiem.
Ale co czeka w sieci na kobietę oczekującą dziecka, ale jednocześnie nie pozbawionej mózgu, zdrowej samooceny i trzeźwego spojrzenia na świat?
FRUSTRACJA
Pisała już o tym K. Szumlewicz w Bez Dogmatu w artykule “Przytulanko i fasolki czyli na forach o ciąży” Autorka zderza w nim gładki świat serwisów i pism ze światem ciążowych forów internetowych, pełnych wzruszeń ale także niepokoju, goryczy, złości. Jak pisze jednak Szumlewicz “Za przynależność do sieciowej wspólnoty płaci się jednak wysoką cenę. Trzeba przystać zarówno na mocno skodyfikowany język, jak i specyficzne zakazy. Charakterystyczny jest infantylizm używanego słownictwa(…) Zastanawia, jak tę sentymentalną i eufemistyczną estetykę wypowiedzi udaje się pogodzić z realistyczną dosłownością opowiadanych historii, które bywają smutne lub przerażające?”.
Taki świat forów mnie nie dziwi. Przy odcedzeniu częstego wspomnianego infantylizmu dostarczają rzeczywistego wsparcia i emocji, kobiecej solidarności - której tak bardzo brakuje na co dzień i o którą trudno żyjąc w oderwaniu od swoich kręgów rodzinnych.
Światowi temu nieco przeciwstawiam to, co obserwuję w zakresie stron producentów, dedykowanych serwisów i pism parentingowych. Kobiety traktowane są w nich jako prawie bezmózgie inkubatory i karmicielki skupione wyłącznie na dziecku i jego potrzebach, używające przesłodzonego słownictwa i do których trzeba przemawiać prosto i łagodnie jak do upośledzonej, okraszając tekst zwrotami typu maluszek, fasolka, dzidziuś, brzuszek itp.
Zapewniam, że kobieta w ciąży pomimo oczywistego skupienia na tym stanie nie przestaje być człowiekiem i partnerem do dyskusji. Irytuje mnie upupiająca retoryka a także rozsiewany idylliczny obraz ciąży i macierzyństwa, odbiegający zazwyczaj od stanu prawdziwego.
Brakuje trzeźwego spojrzenia i partnerskiej dyskusji. Niestety one dobrze się nie sprzedają. Nie pozwalają budować w kobiecie poczucia winy i niepokoju, jakie gnają ją później do sklepów po kolejne akcesoria, witaminy i gadżety…
Nie dajmy się zwariować!
To nie misja. To przedłużona domena.
napisała julievna | kategoria blogi, breathing.pl, me myself and I
A jednak nie zamykam teatrzyku. Szkoda mi by było skasować te 5 lat.
Wspierająca druga połowa namówiła mnie na przedłużenie gasnącej domeny, mimo trwającego ‘kryzysu twórczego’.
Może coś się jeszcze tutaj urodzi czasami. Może tylko dla mnie samej. A może do czytania i spierania się.





